Katarzyna Nadolska vel Nadolek
Wychowana na maleńkiej wsi, potem na trochę większej jadłam wszystko i sporo (żeby się zmarnowało). Na 100% zjadłam każde warzywo i owoc wytarte wyłącznie o trawę i spodnie (lub rajstopki ;), powąchałam i polizałam każde zioło, ugryzłam każdy dziki owoc a nawet grzyby (na szczęście niektóre wyplułam 😉
Od małego częstowałam innych tym, co ugotowała mama czy babcia, otrzymując za to uśmiechy wdzięczności i dobre słowa.
Piwnica: ziemniaki, warzywa korzenne, słoiki z przetworami, soki i syropy…
Strych: cebula, fasola, zioła i miejsce na suszenie prania oczywiście ale też miejsce gdzie można było posiedzieć po to, aby z góry popatrzeć na dolinę Pilicy
Najpiękniejsze wspomnienia mogę podzielić na dwie kategorie
Czas studiów (nie jednych) w wielkim mieście Warszawie to czas:
- wspólnych posiłków w Akademiku na Smyczkowej ( na korytarzu, we wspólnej kuchni lub pod drzwiami pokoi, zawsze w towarzystwie)
- nauki przeplatanej pracą
- wariackich deadline’ów w agencjach reklamowych
W ramach wariackich deadlin’ów w dwa miesiące otworzyłam studio kulinarne dla Grzegorza Łapanowskiego i tak rozpoczęła się moja droga do wspólnego stołu…
Potem szybkie zmiany i współpraca z kolejnymi postaciami świata gastronomii, studiami kulinarnymi po to aby znaleźć się tu: Food and Mood.Space – w miejscu w którym jak u dziadków, to co dobre dzieje się wokół stołu…i dla mnie tak jest, mam nadzieję, że dla Ciebie mój gościu również.
